Rodzice – czas do domu. Oczekiwania, a rzeczywistość.

Zacznijmy od tego, że zarówno w filmach, w książkach, jak i na kursach poporodowa rzeczywistość, macierzyństwo jest czymś nieziemsko pięknym! Dzidziuś uśmiecha się, rodzice budzą się od czasu do czasu w nocy, aby nakarmić dziecko. Goście podziwiają maleństwo, a Ty jesteś dumną i piękną matką.  Ponadto Twój  związek z tatą malucha jest jeszcze bardziej zażyły, w końcu pojawiło się WASZE dziecko.

Problem pierwszego miesiąca z noworodkiem jest dość powszechny. Jeśli poruszysz go wśród koleżanek, z pewnością każda opowie o swoich niezbyt pozytywnych wspomnieniach. Inaczej sprawa wygląda, gdy opowiadamy o życiu z noworodkiem między ludźmi, których nie darzymy aż tak ogromnym zaufaniem. Często ukrywamy realia. Mówimy, że jest pięknie mimo, że prawda jest inna. Dlaczego? Może temu, że nie chcemy, aby ktokolwiek pomyślał, że nie dajemy sobie rady, że nie jesteśmy dobrymi mamami. Może temu, że same dla siebie chcemy kłamać, aby poczuć się lepiej.

Dlatego mogłabym swoje wspomnienia zamienić w wielki żart. Napisać tak, jakbyście pewnie chciały przeczytać. Ale nie każde momenty w macierzyństwie są kolorowe. O tym przekonałam się sama.

Kiedy padnięci przyjechaliśmy do domu od progu wszystko zaczęło mnie przerastać. Marzyłam, żeby Julka na chwilkę poszła spać. Marzyłam położyć się obok lub co najmniej usiąść na kanapie w ciszy i spokoju. A tu babcia, dziadek, ciotka, kuzyni, znajomi… o nie! Nikt nie pomyślał jak się czuję, wszyscy MUSIELI zobaczyć nowego członka rodziny. I ciekawość jest naturalnie zrozumiała i pewnych gości sama zapraszałam, bo czułam się przy nich swobodnie. Ale wielu z nich przychodziło niezapowiedzianych, a ja zalana mlekiem, obolała po porodzie, nie potrafiłam się cieszyć ich obecnością.

Uwielbiałam również, gdy mała zasypiała po maratonie płaczu, a goście za wszelką cenę pragnęli wybudzić dziecinę by zobaczyć jakie ma śliczne oczka, jak wspaniale marszczy czółko. Ehh… potem wyjeżdżali, a My zostawaliśmy z płaczącym dzieckiem na rękach.

Najbardziej przerażała mnie obecność położnej, która kontrolowała dziecko po naszym powrocie z szpitala. Wstydziłam się, że nie potrafię przyłożyć noworodka do piersi, że płacze, a ja nie jestem w stanie jej opanować. Udawałam, że wszystko jest w  porządku. Chociaż nie było. Czemu nie poprosiłam o pomoc? Czemu nie zadawałam pytań? Głupia Ja!

 

Ponadto Juleczka nie chciała spać w łóżeczku. Zasypiała jedynie na czyiś rękach lub ewentualnie w łóżku, kiedy leżałam z nią twarzą w twarz. Na początku wydawało się to słodkie. Jak ona musi bardzo mnie kochać! Później sprawa stała się ogromnie męcząca. Byłam ciągle obok niej. Nie mogłam zostawić jej  na krok. Potrzebowała albo bliskości albo jedzenia. A ja potrzebowałam albo kanapki, albo prysznica. Różnica w tym, że ona dostawała to co chciała, a ja nie. Na początku zdarzało się, że dzidziuś nie spał nawet osiem godzin i płakał tak, że nie byliśmy w stanie jej uciszyć. Duży wpływ na jej stan miała moja dieta, która później okazała się nieodpowiednia i powodowała bóle brzuszka u dziecka. A PODOBNO NIE MA DIETY DLA KOBIETY KARMIĄCEJ!

Nie spaliśmy w nocy, ani przez dzień. Nasze damsko-męskie relacje podupadły!  By opanować płacz dziecka musieliśmy zabierać ją na ręce. Wszystkie czynności wykonywała z nami! Gotowała i sprzątała (mam nadzieję, że wykorzysta to w przyszłości 🙂 ). A kiedy wydawało się, że już śpi na maksa, że nic jej nie wybudzi i chcieliśmy na chwilę położyć ją gdziekolwiek, budziła się z ogromnym płaczem. Cały czas było pod górkę. Depresja poporodowa? Chyba tak źle nie było. Ale na pewno przeżyłam Baby blues – stan zachwiania emocjonalnego. Płakałam, byłam zmęczona, czułam, że nie potrafię być dobrą matką. Mając wokół siebie ludzi, którzy są w stanie Ci pomóc, stan ten bardzo szybko mija 🙂. I wiecie, gdyby ktokolwiek mnie uświadomił, że na początku młodzi rodzice mają po prostu ciężko, pewnie nie odczuwałabym takiego rozczarowania. Pewnie, byłabym silniejszą kobietą i matką!

Julka miała problemy z uchwyceniem piersi, dlatego głód powodował, że nie potrafiła się uspokoić ( http://zyciewpieluszkach.pl/plaskie-pekniete-brodawki-jak-sobie-poradzic/) . Co najbardziej rozluźnia dziecko? Podobno ciepła kąpiel! Nie wiem jak było u Was, ale nasze początki z wodą nie były najprzyjemniejsze. Kiedy dziecko poczuło kropelkę na swoim ciele, zanosiło się w taki sposób, że czułam jakbym robiła jej największą krzywdę na Świecie. Polecam, aby tatuś towarzyszył przy kąpieli. Zdecydowanie mężczyźni posiadają pewniejsze ruchy i odczuwają mniejszy strach. Tacy Nasi Ryzykanci 🙂

Były momenty gdy mąż przytulał mnie i mówił, że może robimy jakieś błędy, że jesteśmy zbyt niepewni i za bardzo się stresujemy. Tak, tak było… ale za każdym razem, gdy nastał kryzys, pojawiła się iskierka nadziei: a tu nasz noworodek chwycił drugą pierś, a tu nie płakał w wanience, a tu pierwszy raz zasnął z dala od rodziców. Tak naprawdę po pierwszym miesiącu wszystko się zmieniło. Ja powoli poznawałam jej zachcianki, uczyłam ją tego, czego od niej oczekuje.

Położona cały czas powtarzała: Karolina, przecież ona ma dopiero trzy dni.., dopiero tydzień…,dopiero dwa tygodnie…, nie oczekuj od niej za dużo, to dziecko musi się wszystkiego nauczyć. Wydawało mi się, że ta macierzyńska rzeczywistość nigdy się nie zmieni, że cały czas będzie bardzo ciężko. Tak, wydawało mi się… po 30stu dniach, moja córka była całkowicie innym dzieckiem.

Chyba po ciąży, porodzie potrzebujemy czasu. Nie tylko my, ale i one. Dla dzieci wszystko jest nowe! Gwarantuje, że w pierwszym miesiącu chwile szczęścia mogą być tłumione przez irytacje. Nie będziesz potrafiła cieszyć się macierzyństwem tak na 100% (no chyba, że Twoje dziecko naprawdę będzie wyjątkowo grzeczne). Ale poczekaj, z pierwszym uśmiechem malucha poczujesz, że to wszystko ma ogromny sens.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *