Noworodek nie śpi? Nie śpi w łóżeczku? Mamo, podaruj mu bliskość.

„Niemowlę przesypia około 15 godzin w ciągu doby” – przeczytamy. Szybko jednak okazuje się, że jakimś dziwnym trafem AKURAT nasze maleństwo,  nie ma prawidłowej orientacji czasowej. Kiedy jednak myli się prawie o 10 godzin, zaczynamy poważnie zastanawiać się czy wszystko jest w porządku.

 

Chciałabym poruszyć dwie kwestie. Spania oraz spania w łóżeczku. Na obydwie w pierwszych miesiącach oddziałuje rodzicielska bliskość.

Moje dziecko w pierwszych dniach spało bardzo mało. Było to dla mnie normalne, w końcu po porodzie nowe miejsce, nowi ludzie, WSZYSTKO NOWE. A żeby było normalnie to i otoczenie musi być znajome. Nie przejmowałam się. Wiedziałam, że muszę być zmęczona, bo czego nie robi się dla dzidziusia. Kiedy Julka skończyła 2 tygodnie zaczęłam się martwić. Naprawdę wydawało mi się, że maluch prawie nie śpi. A Internety krzyczą wyraźnie: DZIECKO POTRZEBUJE SNU i śpi ponad połowę doby!

 

 

Postanowiłam poruszyć temat ten z moją położną środowiskową. Zacznijmy od tego, że dla mnie sen dziecka oznaczał: kładę noworodka do łóżeczka, ono zamyka oczy, a ja mogę zasnąć obok na kanapie. Odpocząć. Kiedy powiedziałam, że dziecko śpi około 5 godzin w ciągu dnia ona spytała mnie, a co robi przez pozostałe godziny? Słysząc moją zagmatwaną odpowiedź, kazała zapisywać dokładnie przebieg naszego dnia.

 

Jak posłuszna, niedoświadczona mamusia założyłam profesjonalny zeszyt 🙂 . Nie skłamałam twierdząc, że dziecko śpi pięć, a nawet mniej godzin (W ŁÓŻECZKU). Jednak co robiło prócz tego? Hmm… coś tam płakało, non toper leżało z zamkniętymi oczkami przy piersi, godzinami była kołysana, wszyscy śpiewali jej piosenki, a ona noszona na rękach uspokajała się, często zamykając i otwierając powieki.

 

 

Wiecie, moja położna jest bardzo doświadczoną kobietą. Miałam wrażenie, że nie jestem pierwszą osobą, która uważała, że jej dziecko nie śpi i która, aby zostać „uświadomioną” musiała założyć dziennik dnia.

Analizując, okazuje się, że malutka non stop przysypia popijając mleczko, zasypia również kiedy tata trzyma ją na rękach i śpiewa kołyski, ucina minutowego komara pomiędzy płaczem i mimo, że położona do łóżeczka od razu otwiera oczy, to noszona na ramieniu całkowicie oddaje się drzemce. A więc… niedoświadczeni rodzicie tego nie dostrzegają, a tak naprawdę dziecko śpi częściej niż nam się wydaje. Po prostu nie w łóżeczku!

 

 

Kiedy dojdziemy do tego, że nasz noworodek jednak czasem śpi, wnioskujemy również, że powinien to robić w przeznaczonym do tego miejscu. A wtedy zarówno tatuś, jak i mamusia mogą również odpocząć!

 

Gorzej jeśli dzidziuś nie potrafi zasypiać na przygotowanym specjalnie dla niego materacyku. Wiem teraz, że popełniłam pewien błąd. W szpitalu dzieciak pojadł i od razu został kładziony do łóżeczka. Bo co tu innego z nim robić? W domu pojadł to wszyscy, wykorzystując czas: nosili, przytulali, tańczyli. Może gdyby Julka nie wiedziała, że można robić coś innego po jedzeniu niż spać w łóżeczku, to zasypiałaby od razu tam gdzie byłaby położona?

Za późno by się o tym przekonać…

 

 

W każdym razie nasze dziecko zamykało oczka głównie na rękach i męczyło niewyspanych rodziców. Bo jak tu zasnąć z takim maluśkim bobasem? Bałam się, że na własne życzenie oduczyłam dziecka zasypiania w swoim łóżeczku! Ale nie mogłam patrzeć gdy odkładane na materacyk zanosiło się z płaczu, mimo potężnego zmęczenia.

Dużo czytałam, dużo rozmyślałam, dużo pytałam: Czemu tak się dzieję? Odpowiedź okazała się prostsza niż nam się wydawało: Takie maleństwo, taka bezbronna istota potrzebuje bliskości, bezpieczeństwa. I wszystko co najlepsze odnajduję w Naszych ramionach. Słodkie, prawda?

Po pewnym czasie czując, że może więcej, że wcale nie jest takie bezbronne, potrzeba naszej bliskości stanie się zdecydowanie słabsza. Dlatego Kochana mamusiu, korzystajmy z tego uczucia! Bo chyba nikt, jak noworodek w pierwszych dniach życia, nie potrzebuje Ciebie tak bardzo!

 

 

Dziecko potrzebuje bliskości nie tylko, aby zasnąć. Bliskość sprzyja również prawidłowemu rozwojowi psychicznemu. Niektórzy rodzice stosują taktykę: pozostawić w łóżku, niech płacze, płacze, popłacze i przestanie! Ale kiedy dziecko jest smutne, czuje się niebezpiecznie, potęguje się jego strach i stres, co w późniejszych etapach życia  może doprowadzić do różnych zaburzeń (np. obsesje, lęki). Noworodek często nie płacze gdy znajduje się w objęciach mamy i taty, dzięki temu kalorie, które traciłby na płacz w łóżeczku może spożytkować na ważniejsze czynności. Takie jak uśmiech, czy odpowiedni wzrost.

 

Dzieciątko przytulane nie tylko czuję się bezpiecznie, ale również uczy się zrozumienia, empatii. Skutkuje to lepszym porozumieniem z rodzicami, ale również otaczającym Światem. Takie bobasy z pewnością potrafią zaufać i darzyć miłością innych 🙂 .

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *