O mnie

Aby ktoś chciał wysłuchać  to co masz do powodzenia,

musisz odnaleźć odpowiedni klucz.

Na ulicy nie jest to trudne. Wystarczy chwycić osobnika za rękę i wykrzyczeć mu jak najszybciej swoje życiowe doświadczenia. Tak szybko nim zadzwoni na policje lub zebrany tłum rzuci się na Ciebie z zakupowymi siatkami. Konsekwencje mogą być różne, ale cel z pewnością zostanie osiągnięty.

Gorzej sprawa wygląda, gdy chcesz, aby usłyszano Cię w wirtualnym Świecie. To przestrzeń specyficzna – można w niej wszystko. Wylewać swoje uczucia, kłamać, dociekać prawdy, romansować, stać się gwiazdą portali internetowych. Tak naprawdę nie ma tu reguł. A nawet jeśli są, to prosto je złamać. I jak stworzyć coś swojego w miejscu tak nieodkrytym i  nieprzewidywalnym?

Mąż komentując mój fantastyczny pomysł, aby w końcu wstać z łóżka i „być dla Was”, podciął mi skrzydła, chociaż podobno przez przypadek – bo kocha nad życie. „Skarbie dla mnie i dla naszej córki jesteś najważniejsza, ale pomyśl rozsądnie kim jesteś dla milionów internautek?”.  Czy często macie tak, że cisza zastępuje Waszą odpowiedź?  W tym momencie poczułam się jak na studiach, gdy profesorka pierwszy raz zapytała o Efekt Streisand.

Bo kogo słyszy Świat? Mogłabym być uwielbianą przez media aktorką albo nie! Żoną sławnego sportowca. Wtedy młode kobiety chciałyby mnie słuchać, nawet jeśli nie chciałabym mówić.

Mogłabym być wykształconą osobą, która posiada wiedze tak olbrzymią, że staje się ratunkiem dla problemów wielu przyszłych mam. Porad nigdy za wiele.

Mogłabym posiadać zawód inspirujący. Taki, który sam w sobie ocieka prestiżem.  Prawnik, lekarz, prezes znanej firmy? Ooo.. to by było coś. Jak nie słuchać ludzi sukcesu, samemu pragnąc wznieś się na wyżyny?

Mogłabym mieć pasje, taką która pobudza serca, napędza do działania. Pochłania cały mój wolny  czas i uwodzi czytelników. Mogłabym gotować, zostać internetowym dietetykiem i trenerem personalnym nie dla jednej osoby, a całego Świata.

Mogłabym dużo, mogłabym zmieniać Świat, dyktować reguły, być inspiracją, być sławą, zachwycać urodą lub co najmniej nieszablonowym stylem …

A kim jestem? Gdyby rozłożyć mnie na czynniki pierwsze, to sprawa wygląda tak:

  • Imię?  Karolina. Od 25 lat nie do końca się z nim utożsamiam :). Trochę za poważnie i za długo.
  •  Pod ubraniem? Nie ma co się chwalić. Co najmniej mięśni i jędrnego tyłeczka to ja tutaj nie widzę. Po ciąży, wszystko się zmienia!
  • Z wykształcenia? Posiadaczka dyplomu wyższej uczelni. W praktyce? Byłam już wszędzie: pokochałam zmywarkę w niemieckiej restauracji, pasjonowałam się składaniem burgerów i biurową pracą przy odbieraniu jakże fascynującej korespondencji dla prezesa.
  • Dobytek? Mąż – niezawodny, najlepszy przyjaciel jakiego mogłabym sobie wymarzyć, Dziecko – najpiękniejsze (pewnie każda mama tak sądzi), Przyjaciele – podobno wskoczą za mną w ogień, Mieszkanie – w trakcie gruntownego remontu,  wygląda gorzej niż  miesiąc temu, Samochód – pamięta moje narodziny,  niezawodna kochanka mojego męża.
  • Stan konta: w oczekiwaniu na kredyt.

CZEGO PRAGNĘ?

Na pewno już zauważyłaś, że nie jestem nikim wyjątkowym. Ale od 1 listopada dostałam nowy etat: ETAT MAMY. Podekscytowana, z głową pełną pomysłów… wkroczyłam w całkiem nieznany dla mnie Świat. Świat macierzyństwa. Jestem tak samo szczęśliwa, jak przerażona.

Czy dam radę? Co mnie czeka?  Jak to być mamą?

Pełno pytań, na które z dnia na dzień otrzymuje nowe odpowiedzi….

Już wiem, że popełniłam trochę błędów, a to dopiero trzeci miesiąc.

Jak to było u Was? Czego się boicie? Stańmy się dla siebie inspiracją.

 

Pragnę dzielić się z Wami dylematami Młodej Mamy. Pragnę uczyć się od Was. Pragnę, abyś to Ty, ostatecznie postawiła „kropkę nad i”.

 

ZOSTAŃ TU ZE MNĄ, STWÓRZMY WSPÓLNIE PRAWDZIWY AZYL DLA PRZYSZŁYCH MAM